" Zachłyśnięcie zmianami i ciągła walka z własnymi słabościami."

      Czasami jest tak, że to co robisz nie podoba się najbliższym. Chociaż robisz coś dobrego to i tak nie uzyskujesz uznania z ich strony. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby się nie poddać. Tylko robić po prostu swoje, pomimo tego, że wsparcie jest znikome. Tym bardziej musisz pokazać, że jesteś twardy i, że żadne przeciwności Cię nie pokonają. Wiem, że jest trudno bo teraz sama tego doświadczam. Kiedy myślisz, że najbliższe osoby z Twojego otoczenia będą dla Ciebie wsparciem okazuje się, że jest inaczej. Bo nagle widzisz to, że te osoby wcale nie są skłonne do motywowania Cię do zmian czy wsparcia. Nie powiedzą Ci miłego słowa, nie pochwalą za rewolucje jakie dokonujesz w swoim życiu. Stoją po prostu obok i Cię krytykują. Nie podadzą Ci pomocnej dłoni. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Ostatnio w moim życiu dzieje się dużo dobrego, chociażby tak mi się zdaje. Okazuje się , że niektórzy nie dostrzegają tego dobra, które się dzieje. Jest to przykre, ciężko jest w takiej atmosferze funkcjonować ale na niektórych ludzi nie mamy wpływu. Ale jak to jest naprawdę ze mną? O co w tych wszystkich zmianach chodzi? 
        Mam już za sobą kilka małych zwycięstw, które pokonałam przy wielkim wsparciu i zaangażowaniu mojego chłopaka. Często nie było łatwo i nadal nie jest. Choć wiem, że robi wszystko dla mojego dobra. W czym miałam największy problem? W tym, żeby być sobą. Nie wyobrażałam sobie wyjścia z domu bez protezy, nie umiałam bez niej żyć. Dla mnie świat zatrzymał się tylko na niej. Andrzej pokazał mi, że tak to wszystko nie wygląda, że życie nie kończy się tylko na pseudo nodze z gąbki i metalowych części. Zaczęłam więc dokonywać w swoim życiu rewolucji. Nie wyobrażałam sobie wyjść poza mury mojego mieszkania do ludzi bez zbędnych dodatków w postaci protezy. Ale w pewnym momencie zrobiłam to, udało mi się zrobić ten pierwszy krok. Moim nowym małym sukcesem jest to, że poszłam na uczelnie bez protezy. Może to wydawać się dziwne ale ja naprawdę nie potrafiłam się przełamać. Dlatego gdy już wiedziałam, że będę musiała to zrobić, że to musi być kolejny krok ku nowym zmianom. Tym razem nie zastanawiałam się zbyt długo. Poniedziałek był takim dniem gdzie umówiłam się z moją koleżanką Weroniką na kawę, żeby spotkać się i porozmawiać bo dość dawno się nie widziałyśmy. Gdy po skończonym spotkaniu okazało się, że u mnie na uczelni odbywają się jeszcze zajęcia, postanowiłam się na nie wybrać. Zrobiłam to może po to, żeby mieć to z głowy, żeby móc odhaczyć kolejny punkt z mojej listy (tak, mam listę zadań, które realizuje). Ale muszę Wam się przyznać, że to mi się naprawdę spodobało. Choć na początku czułam się nieswojo ale z każdym dniem było coraz lepiej. Oczywiście była taka osoba, która była przerażona tym faktem, że nie mam nogi. Bo nigdy ta osoba nie widziała mnie taką jaką jestem naprawdę. Oczywiście dość sprawnie wytłumaczyłam jej na tyle na ile umiałam w czym rzecz. Pewnie większość osób, których nie znam i które nie znają mnie były w lekkim szoku. Ale nie dbam o to, bo w końcu poczułam, że żyję, że mogę tak funkcjonować i nic nikomu do tego. Nie zmienię tego kim jestem i w jakim wcieleniu obecnie się znajduję. Mogę tylko wziąć to co mam i zrobić z tego użytek i atut. To nie jest tak, że wszytko jest zakończone, ja wciąż zmagam się z własnymi słabościami, które czasami pokonują mnie. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że wcale nie jestem super. Ja tak samo jak wy mam swoje zagwozdki i problemy. Choć może się Wam wydawać, że jestem niesamowitą osobą, kipiącą energią to tak do końca nie jest. Choć od pewnego czasu faktycznie tej energii mi nie brakuje. Bo są jeszcze takie dni gdzie po prostu nie mam zwyczajnie, po ludzku siły ale się nie poddaje bo wiem, że to co robię jest dobre. Jednak, żeby nawiązać do tematu, który dziś chciałam poruszyć muszę Wam powiedzieć, że w tych całych zmianach ważne jest to, żeby jednak mieć złoty środek i nie zatracić się w tym zapominając o tym co jest obok, bądź kto jest obok. Może się tak zdarzyć, że za bardzo skupimy się na sobie, bo zachłysnęliśmy się tym i jesteśmy tak podekscytowani, że zapominamy o innych. Trzeba uważać, żeby nagle z osoby lękliwej, nie wierzącej w siebie nie stać się osobą egoistyczną i skupioną tylko na własnych potrzebach. Powiem Wam szczerze, ja właśnie się na tym przejechałam. Pomimo że osiągam sukcesy to gdzieś po drodze za bardzo się w tym zatraciłam. Podzielę się z Wami też tym , że osoby z którymi funkcjonuje na co dzień są przerażone tym co dzieje się w moim życiu. Wiem, że to po części moja wina bo gdybym od razu wychodzenie z domu bez protezy nie zrobiła jakimś świętem narodowym to inaczej by to wszystko wyglądało. Jednak jestem tylko człowiekiem i popełniam błędy duże i te małe. Tak więc te osoby są niezbyt przychylnie nastawione dlatego, że nie znały mnie od tej strony, nie uważały tego za coś normalnego tak samo jak ja. Zapomniałam o sobie i swoim komforcie psychicznym i fizycznym. Teraz ciągle nad tym pracuję i nie jest lekko. Ale staram się tak jak umiem, robię to dla siebie i dla mojego związku z niesamowitym mężczyzną na świecie, którego w tym momencie chciałabym przeprosić za to, że w natłoku zmian zapomniałam o jego potrzebach. Kochanie wybacz mi, że zapomniałam o Tobie. Pokazałeś mi tak niesamowity świat, że ja z wrażenia i zafascynowania zapomniałam dzielić go z Tobą. Pamiętajmy, żeby nie zatracić się w tym co dobre dla nas bo zapomnimy o tym co dobre dla innych. 

 

Komentarze

Popularne posty