"Szansa na lepsze życie oraz brak akceptacji ze strony najbliższych. Wpis od niej i od niego."

      W końcu nadszedł czas na to gdzie marzenia będą miały odzwierciedlenie w rzeczywistości. Moim największym marzeniem jest posiadanie protezy, która da mi większe możliwości, poczucie bezpieczeństwa, komfort chodzenia i radość z tego, że mogę mieć coś dobrego tylko na swoją wyłączność. Jest to szansa na wygodniejsze życie. Wczoraj odwiedziłam zakład protetyczny w Łodzi. Miałam okazję testować elektroniczne kolano, przegub biodrowy w 3d, który daje możliwość naturalnego i lekkiego chodu oraz stopę, która idealnie odnajduje się w każdym bucie. Zdecydowałam, że te komponenty muszą znaleźć się w mojej nowej protezie. Oprócz tego podjęłam wyzwanie dotyczące nowego kosza biodrowego, który nie był jeszcze robiony w Polsce. Będę więc pierwszą osobą, która zmierzy się z tym małym eksperymentem. Nowy kosz to przede wszystkim wygoda i większa swoboda w poruszaniu się. Liczę na to, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i nowy kosz okaże się dla mnie i dla innych czymś naprawdę użytecznym. Póki co czekam na kosztorys mojej nowej protezy i rozpoczynam zbiórkę. Jeśli chodzi o mnie i moją drogę w zmianach, żeby nie było nudno i zwyczajnie postanowiłam wczoraj pozbyć się mojej gąbki na aktualnej protezie, która imitowała nogę. Gdy spotkacie mnie na ulicy zobaczycie prawdziwą mnie, bez dodatków i zbędnych zdobień. Teraz widać to, że mam protezę. W końcu mogę być sobą w 100%. Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Jest to dla mnie nowość, ale muszę spróbować innego życia. Nie chce by coś mnie ograniczało. Chce w pełni czuć się swobodna i robić to co lubię. Chce czuć się pewną siebie kobietą. Zazwyczaj u mnie nie ma półśrodków. Bo albo robię coś na 100% albo wcale. Dlatego moje zmiany są tak widoczne i drastyczne zarazem dla mnie. Jednak wiem, że to jedyna słuszna decyzja by ruszyć dalej i realizować się jako osoba. Gdy już ruszyła lawina zmian to nie zamierzam jej zatrzymać. Wiem, że to co robię jest dobre przede wszystkim dla mnie. Przez tyle lat ukrywania się przed samą sobą, nadszedł ten czas kiedy mówię STOP. Po prostu działam. Nie odpuszczam wychodzenia z domu bez protezy. Robię to i czuję się z tym coraz lepiej. Wiem, że ten proces będzie jeszcze u mnie trwał zanim naprawdę poczuję się w pełni swobodna w tym co robię. Jednak zmierzam w dobrą stronę i tego się trzymam. Cieszy mnie to, że mogę w pełni się realizować. Przede wszystkim dziękuję za to mojemu wspaniałemu chłopakowi, który jest dla mnie wielkim wsparciem i jedynym. Zastanawiając się teraz nad tym jaką drogę mam już za sobą napawa mnie to dumą i optymizmem, że udało się to osiągnąć co mam teraz. Udało mi się poznać samą siebie i dotrzeć do swojej głowy, która była pełna obaw i uprzedzeń. Chociaż jest to proces niezakończony ale widzę, że jest coraz lepiej, że wszystko zmierza w odpowiednim kierunku i ja zmieniam się na lepsze. Na pewno podzielę się z Wami moimi odczuciami i spostrzeżeniami dotyczącymi całkiem nowego życia, w prawdzie z samą sobą. Jestem ciekawa jak to będzie wyglądać, jak się w tym odnajdę. Ale jestem dobrej myśli i przede wszystkim jestem pewna, że tego właśnie chce.

Uważam, że warto jest próbować czegoś nowego w swoim życiu. Ja nic nie tracę, wychodząc z domu taka jaka jestem. Nigdy tego nie zmienię, nie wrócę do tego co było kiedyś i kim byłam. Muszę akceptować się taką jaką jestem, bo to jest moje nowe życie, w którym będę żyła tak jak potrafię najlepiej. Nie chce już marnować czasu, chce zacząć korzystać z życia w pełni. Chciałabym, żebyście też o tym pamiętali. Nie ograniczajcie swojego umysłu, jeśli podpowiada Wam coś dobrego i godnego uwagi to po prostu to zróbcie. Mówię z własnego doświadczenia. Nie warto jest się męczyć i tkwić w czymś co tak naprawdę nas nie zadowala. Po to tu jesteśmy, żeby zrobić coś dobrego dla siebie, dla innych i mieć poczucie, że żyłam naprawdę w pełni i zrobiłam co chciałam, zrealizowałam się jako osoba. Ja teraz nie tracę czasu, idę na przód i po prostu działam. Dołącz do mnie i ciesz się ze swojego życia. Bądź zadowolony z tego, że tu jesteś i możesz zrobić coś dobrego dla siebie i innych. 
*Z racji braku wpisu, który miał się pojawić tydzień temu dziś będzie podwójny. Zapraszam więc Was teraz na drugi wpis, tym razem od Andrzeja.  
    Natchniony sytuacją postanowiłem drugi raz podzielić się z Wami moimi przemyśleniami czy ostatnimi przeżyciami, o których milczeliśmy z Ewą. Sytuacja jest męcząca i warto przed świętami napisać coś co być może wytrąci z przedświątecznej magicznej atmosfery co niektórych... Tak jak Wam piszemy wszystko naprawdę idzie świetnie. Rozwijamy się, oboje pokonujemy kolejne swoje bariery i przeskakujemy poprzeczkę. Moglibyśmy gadać o tym bez końca pokazując ludziom dwie rzeczy, o pierwszej nie będę  pisał bo pisze o tym Ewa, pierwsza rzecz to zmiany jej samej, które wychodzą jej świetnie i dobrze o tym wiecie jeżeli śledzicie tego bloga. Druga rzecz to my. Ewa i ja. Dokładnie tak jak w pierwszym przypadku i ten drugi można by było opisać w samych superlatywach, ale czy na pewno? Mówiąc w skrócie, jesteśmy bardzo różni. Ewa i ja to jak dwie półkule, działamy inaczej, myślimy inaczej, kierujemy się podobnymi wartościami w życiu ale problemy rozwiązujemy na zupełnie inne sposoby i w bardzo różnym stylu. Pisałem Wam o tym, że nie podskakuję tutaj do Ewki w sprawach podejścia do życia i człowieczeństwa bo nie mam do powiedzenia zupełnie nic przy jej przeżyciach. Jedno jest pewne, razem uzupełniamy się i dopełniamy tak, że jesteśmy bardzo zadowoleni z każdej podjętej decyzji, tej najprostszej codziennej decyzji przed którą staje każdy z nas, co dziś zrobić, co zjeść czy gdzie pójść. Bardzo dobrze rozwiązujemy też kwestie wymagające powagi. Gdy ja mam problem mogę liczyć na zupełnie inny punkt widzenia mojej dziewczyny i dzięki temu razem pracujemy nad kompromisem i najlepszym rozwiązaniem sytuacji. W drugą stronę działa to tak samo. Mamy plany, marzenia i wiele celów do zrealizowania. Ja czuję, że robię coś fajnego dla Ewy, dla siebie i miejmy nadzieje, że czasem udaje się też zrobić coś dobrego dla innych ludzi. Nie chcę tutaj niczego zdradzać ale mamy wielkie plany i w miarę możliwości one zostaną zrealizowane. Przechodząc do rzeczy. Jest jedna rzecz, która nam nie odpowiada. O ile znajomi wykazują zrozumienie co ważne jest szczególnie dla Ewy to najbliżsi w zasadzie ciągną nas w dół. Zdecydowałem się to dziś napisać tylko dlatego, że męczy to Ewkę bo po mnie to jak wiele innych spraw po prostu ścieka. Przyznam Wam szczerze, nie rozumiem jak to jest być człowiekiem z jedną nogą, nie rozumiem jak to jest być kobietą i nie rozumiem jak to jest być Ewą bo to rozumie tylko ona. Wszystko co przeszła ukształtowało to jaka jest dzisiaj. Niewiele osób ma takie doświadczenia i niewiele osób mogłoby się wtrącać poprawiając decyzje, które podejmuje moja dziewczyna. Byliśmy wczoraj w Łodzi w firmie zajmującej się protezami kończyn. Najważniejszym czynnikiem gwarantującym absolutny sukces jest podejście ludzi pracujących tam. Wybierając nogę konsultujemy z protetykiem Robertem (świetny gość jak i cała reszta łódzkich specjalistów) wszystko czego chcemy i od niego otrzymujemy przede wszystkim garść doświadczenia i zrozumienia tego czego chce pacjentka czyli klientka i w zasadzie jedyna osoba, która ma prawo podejmować decyzje. Bo przecież Waszymi nogami zajmujecie się tylko Wy? Dlaczego więc zajmujecie się życiem i nogami Ewy? Każdy podejmuje decyzje w ten sam sposób. Chcąc, żeby było mu dobrze, wygodnie i tak, żeby poprawiać swój komfort życia. Komentarze nie są potrzebne i to właśnie one powodują wszystkie problemy tego świata. Załamanie się osoby niepełnosprawnej, zamknięcie na świat i niechęć do wyjścia z domu spowodowana jest tylko jednym... możliwością narażenia się na komentarz. Jeżeli czyta to ktoś kto ma podobny problem to z pewnością mnie zrozumie. Każdy kto jest inny zwraca uwagę. Gość przebrany w strój żaby jeżdżący wrocławskimi tramwajami, chłopak w obcisłych spodniach czy ktoś bez jakiejś kończyny zawsze będzie zwracał uwagę przechodniów i to jest oczywiste. Ja proszę tylko o jedno, popatrzcie na siebie i zacznijcie naprawiać swoje sprawy a nie sprawy innych. Niech każdy zajmie się sobą. Tak będzie najlepiej. Każdy ma znajomych, ludzi którymi się chętnie otacza. Rodzina powinna być w gronie tych najważniejszych wykazujących zrozumienie chociażby dla decyzji podejmowanych przez członków rodziny. Każdy liczy na pomoc innych i chce, żeby bliscy zwrócili mu uwagę gdy ewidentnie robi coś złego i szkodzi sobie. Ale są sprawy o których niektórym z Was się nie śniło i nie macie żadnego doświadczenia związanego z nimi. Przykładem jest życie Ewy czyli osoby, która mimo oczywistej inności dostosowała się do życia i żyje tak samo jak każdy z nas. Mimo oczywistej różnicy Ewa czy inni ludzie w jej sytuacji nie oczekują Waszych komentarzy szczególnie na tematy o których nie wiecie zupełnie nic. Jeżeli chcecie komuś pomóc zapytajcie go czy on w ogóle chce pomocy? Pomagając na siłę robicie tylko krzywdę. Kto lubi jak dzieje mu się krzywda? Teraz pomyślicie sobie tak: Kurcze normalny chłopak znalazł sobie dziewczynę czy tam ona znalazła jego. Dziewczyna nie ma nogi. Świat się wali, on może mieć każdą... Ale chce tylko ją. Już nie wiecie kto tu jest dziwniejszy? Czy ona czy on? Nikt nie wie o co tu chodzi. Takie mamy wnioski. A ja wam powiem o co chodzi, o normalne zwykłe codzienne życie, o każdy dzień z osobna i o wszystkie razem. O robienie najmniejszych codziennych głupot i o spełnianie marzeń i realizowanie celów. Chodzi o to, żeby być ze sobą nie przeszkadzając sobie. Żyć ze sobą będąc dla siebie jedynie wyrozumiałym. Nasze problemy to nasze problemy. Największym naszym problemem powiem Wam bez bicia, jest tylko podejście najbliższych. Rodziców, może znajomych? Wy widzicie dwie rzeczy. Tylko ją i jego. Widzicie tylko oczywiste rzeczy, czyli to co widzi każdy na ulicy, robicie okropny błąd podejmując jakąkolwiek próbę oceny czy komentowania czegoś o czym nie macie pojęcia. Powiem Wam coś jeszcze. Nie ranicie mnie bo ja przejechałem się na Was wszystkich tysiące razy i dzięki temu czy tam przez to uciekam od ludzi zawsze gdy tylko mam okazję. Uwielbiam samotność bo to gwarantuje spokój. Utrudniacie tylko życie dziewczynie, która wszystkich Was mogłaby życia nauczyć... Zamiast słuchać Wy wolicie gadać. Wygłaszać swoje morały i rzucać pustymi słowami bez zastanowienia. Moja rada jest taka, albo nie gadajcie nic i nie słuchajcie nic albo czekajcie aż ktoś z waszego otoczenia będzie chciał Was posłuchać. Bo mi się nie chce słuchać opinii na mój temat. Nie Wy mnie będziecie rozliczali i nie macie prawa komentować czegokolwiek. To powinno być karalne. Ubolewam, że braku mózgu nie widać tak dobrze jak braku nogi. Życzę Wam na święta oprócz tradycyjnego wszystkiego dobrego przede wszystkim znalezienia chwili na zastanowienie się i rozliczenie samych siebie ze swoich błędów, grzechów czy w co tam wierzycie. Zróbmy sobie wszyscy osobisty rachunek sumienia... Może przy łamaniu się opłatkiem z najbliższymi zamiast wymyślać puste życzenia po prostu przytulcie się, spojrzyjcie sobie głęboko w oczy i zrozumcie drugiego człowieka. Czasem wystarczy spojrzeć, podać rękę i nic nie mówić. Za dużo jest słów na tym świecie. A większość z nich rani. Wam na święta życzę tego aby Was nigdy nikt nie zranił. Bo każdy z nas jest inny i każdy odbiera na swój sposób to co mówimy i robimy względem drugiej osoby. A my i tak zrobimy z Ewą wszystko to co podpowie nam serce i umysł. Życzę Wam tego abyście po prostu przestali ranić swoich bliskich. A my z Ewą zajmiemy się i tak tym co sobie wymyśliliśmy i zaplanowaliśmy. Idą zmiany i idzie kolejny rok... będzie lepszy niż ten poprzedni chociaż wysoko zawiesiliśmy poprzeczkę. Wam też życzę abyście swoją poprzeczkę stale podnosili i codziennie pokonywali sami siebie. Pozdrawiam

A.






Komentarze

  1. Co tu się stało? Co ten Twój Andrzej tak tutaj gani wszystkich. Ja nic nie zrobiłam, ale czytając aż sama poczułam się winna.
    Niezmiennie trzymam za Was kciuki i za Ciebie Ewa. Nie wychodzę z podziwu dla Twojej osoby odkąd Cię poznałam i szczerze życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Działaj dalej, przyj do przodu i zdobywaj ten świat!
    Pozdrowienia dla Andrzeja :)
    Magda P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę miał na myśli konkretne osoby, które trochę ostatnio nie działają nam na korzyść i wcale nie ułatwiają zmian. Nie martw się, nie dotyczy to Ciebie ;) Dziękujemy za kciuki, na pewno się przydadzą. Nie zamierzamy się zatrzymywać. Jest nowy rok i mamy już bardzo dużo planów, o których na pewno się dowiecie ;) Jest co robić. Działamy z petardą. Dziękuję Magdo za miłe słowa. Również życzymy Ci wszystkiego dobrego :) Pozdrawiamy :*

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty