"Jak dzielę się pozytywną energią z innymi."

Myślę, że w końcu nadszedł ten czas kiedy to ja decyduję o sobie i swoim komforcie. Patrząc wstecz nie mogę uwierzyć w to, że tak po prostu poddałam się na starcie. Właśnie wtedy kiedy powinnam żyć w pełni to ja postanowiłam się ukryć i siedzieć cicho z tym co mam. Z moimi doświadczeniami, przeżyciami i tym jaka jestem wyjątkowa. Dlaczego o tym Wam piszę? Bo w końcu zaczęłam żyć i chce się z Wami tym podzielić, żebyście uwierzyli mi na słowo, że tak jest.
W ostatnim wpisie wspominałam Wam o moim artykule, który napisałam dla fundacji "Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową". Jeśli macie ochotę go przeczytać to bardzo gorąco Was zachęcam. Jest to temat poświęcony wartości wolontariatu. Może ktoś z Was zastanawia się nad taką formą spędzania czasu wolnego a jest niepewny tego czy powinien zająć się właśnie wolontariatem. To w tym artykule jego pytania powinny być rozwiane. Jeśli jednak jakieś się pojawią to można śmiało do mnie pisać a ja chętnie odpowiem na nurtujące Was pytania.
Jednak dziś nie to jest priorytetem tego wpisu. Chciałam Wam opowiedzieć o kilku ciekawych sytuacjach, z którymi ostatnio zostałam związana czyli tak naprawdę o normalnym życiu. Zacznę od tego, że jestem już po teorii jeśli chodzi o prawo jazdy i od poniedziałku powinnam zacząć jazdy. Liczę na Wasze kciuki, jestem ciekawa tych jazd. Będzie to dla mnie całkiem nowe doświadczenie. Mam nadzieję, że szybko się zaaklimatyzuje. Ostatnio z Andrzejem poszliśmy na urodziny do mojej koleżanki. Było bardzo fajnie, szczególnie mi się podobało bo postanowiłam pójść bez protezy (teraz jakoś częściej bez niej się pokazuję). Cieszę się, że tak zdecydowałam bo mogłam swobodnie się bawić i nic mnie nie ograniczało. Tańców i śmiechu nie było końca. Ludzie z imprezy urodzinowej byli pod wrażeniem mojego optymizmu i tego jaka jestem. Spodobało mi się to, że tak mnie spostrzegli. W końcu nad tym pracowałam. W natłoku różnych zajęć w końcu miałam czas na to, żeby zrobić badania kontrolne. Czekam jeszcze na wynik tomografii komputerowej a tak poza tym to jestem zdrowa jak ryba. Ostatnio zaczęłam ubierać obcasy. W końcu do tego dorosłam. Chyba nawet dobrze to opanowałam. Powiem Wam, że da się chodzić o kulach i na obcasie. Jest to możliwe. Dodatkowo moja kobiecość osiągnęła wyższy poziom i czuję się w tym bardzo dobrze. Jak już tak zaczęłam się zmieniać to pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie też zadbanie o swoje zdrowie wewnętrzne. Postanowiłam udać się do dietetyczki i zaczynam moją walkę z kilogramami oraz chce obrać nową ścieżkę żywieniową. Jest to dopiero czwarty dzień także na efekty trzeba będzie poczekać. Liczę na to, że w końcu kolejna próba dotycząca zdrowego odżywiania się powiedzie. Jednak najlepszym wydarzeniem, które miało miejsce dosyć niedawno było spotkanie się z dziećmi w szkole. Zostałam zaproszona na spotkanie po to aby opowiedzieć coś o wolontariacie, w którym jestem oraz o sobie. Przygotowałam więc prezentację ze zdjęciami i przyszłam na spotkanie. Na początku opowiedziałam o sobie czyli sprzedałam dzieciom moją historię walki z nowotworem. Nawiązując do wolontariatu i tłumacząc im dlaczego wybrałam taką formę spędzania wolnego czasu. Dzieci słuchały z wielkim zaangażowaniem. Czasami przecierały oczy ze zdumienia to co widzą na zdjęciach. Były pod wrażeniem mojej osoby. Po skończonej prezentacji nadszedł czas na zadawanie nurtujących pytań ze strony dzieci. Najśmieszniejsze z nich było to jak dziewczynka zapytała się mnie czy moje włosy są prawdziwe. Powiedziałam jej, że może sprawdzić. Były też całkiem mądre pytania i cieszę się, że dzieci odważyły się zadawać mi pytania. Po skończonych zajęciach podeszły jeszcze do mnie i znowu pojawiały się z ich strony pytania odnoście mojej osoby. Dzieciom bardzo spodobały się zajęcia, które przeprowadziłam. Na koniec kilka uśmiechniętych i rezolutnych dziewczynek postanowiło się do mnie przytulić. Pewnie byłam dla nich trochę jak obcy z innej planety. Każdy chciał być mnie blisko i chciał mnie dotknąć. Pomimo tego jestem bardzo zadowolona ze spotkania. Dzieci bardzo dobrze mnie przyjęły i chciałyby następnego spotkania ze mną, które już nie długo ma się odbyć. Było to dla mnie niesamowite przeżycie. Móc przyjść do takich dzieciaków i opowiedzieć im o sobie oraz o tym jak pomimo porażki, przeciwności losu można wstać i żyć dalej. Moim celem było pokazać tym małym istotą to, że wszystko jest w ich rękach, że mogą naprawdę wszystko osiągnąć jeśli tylko będą chcieli. Chciałam pokazać im na swoim przykładzie, że zawsze warto jest walczyć o swoje. Spodobało mi się to. Często jest tak, że rodzice unikają tematu niepełnosprawności. Nawet jeśli dziecko zapyta się o taką osobę to rodzic często odkłada temat na później czyli do tego nie wraca. Tu dzieci miały możliwość zapytania się mnie o to co ich interesuję i mogły poznać świat oraz życie osoby niepełnosprawnej. Od tego warto zacząć i dobrze jest czasami zaprosić taką osobę na spotkanie, żeby mogła opowiedzieć jak ona radzi sobie z życiem. Może to zainspiruje inne osoby do działania i spełniania swoich marzeń. Warto zawsze spróbować. Empatią trzeba się dzielić z innymi. Wierzę w to, że wszystko idzie w dobrą stronę. Ja idę w końcu właściwą drogą i chciałabym iść nią już zawsze. W końcu zauważyłam, że można żyć normalnie i cieszyć się życiem. Takie sytuacje jakich doświadczam w ostatnim czasie sprawiają, że mam siłę do dalszych działań, do robienia jeszcze większego dobra ale przede wszystkim cieszę się życiem i korzysta z niego w pełni. Polecam Wam gorąco. Znalezienie swojego celu w życiu jest czymś co porządkuje nas i sprawia, że mam poczucie spełnienia. Pomyślcie o tym co Wy chcecie robić i co chcecie osiągnąć a potem małymi krokami dążcie do celu.
*Wpis będzie pojawiał się co dwa tygodnie. Przepraszam za ostatnie utrudnienia ale natłok obowiązków i spraw sprawił, że pisanie musiałam odroczyć w czasie. 
Pozdrawiam Was serdecznie i trzymam kciuki za Was i Wasze cele życiowe.




Komentarze

Popularne posty